Poradnik

Jak sprawdzić auto przed zakupem

Najtańsze narzędzie do wykrywania cofniętego licznika jest bezpłatne i państwowe, a mimo to prawie nieużywane. Zacznij od niego, a płatny raport rozważ dopiero przy aucie sprowadzonym.


Kolejność

Cztery kroki, w tej kolejności

  1. Zanim pojedziesz: historiapojazdu.gov.pl

    Bezpłatna usługa państwowa na danych CEPiK. Pokazuje m.in. odczyty przebiegu z kolejnych badań technicznych, daty tych badań, dane techniczne i informację o kradzieży. Potrzebujesz trzech rzeczy: VIN, numeru rejestracyjnego i daty pierwszej rejestracji — poproś sprzedającego o zdjęcie dowodu, zanim wsiądziesz w samochód.

  2. Porównaj przebiegi z badań z licznikiem

    To najtańszy wykrywacz cofniętego licznika, jaki istnieje. Odczyty z kolejnych badań muszą rosnąć i rosnąć w tempie mieszczącym się w rozsądku. Spadek albo nagły „przestój” na kilkadziesiąt tysięcy kilometrów to koniec rozmowy — albo bardzo konkretne pytanie.

  3. Zobacz auto na zimno

    Umów się tak, żeby silnik był zimny przy Twoim przyjściu. Rozgrzany silnik ukrywa problemy z rozruchem, dymienie i stuki. Sprzedający, który „właśnie wrócił ze sklepu”, niekoniecznie ma coś do ukrycia — ale kolejne spotkanie na zimno nic nie kosztuje.

  4. Badanie u kogoś, kto pracuje dla Ciebie

    Warsztat albo stacja diagnostyczna wybrana przez CIEBIE, nie przez sprzedającego. Podnośnik i komputer diagnostyczny pokazują w pół godziny to, czego nie zobaczysz na parkingu: stan zawieszenia, wycieki, ślady napraw blacharskich, błędy w sterownikach i liczniki regeneracji filtra.

Kolejność nie jest przypadkowa: kroki 01 i 02 są darmowe i zdalne, więc eliminują część ogłoszeń przed wyjściem z domu. Dopiero po nich warto inwestować czas i pieniądze w oglądanie auta.

Otwórz historiapojazdu.gov.pl

Sygnały ostrzegawcze

Pięć rzeczy, po których warto odejść

Sprzedający nie chce podać VIN-u przed spotkaniem VIN nie jest tajemnicą — jest na szybie, na dowodzie i w ogłoszeniu u każdego uczciwego sprzedającego. Odmowa oznacza, że nie chce, żebyś sprawdził historię pojazdu. To jedyna informacja, jakiej potrzebujesz.
Umowa na inne dane niż w dowodzie Sprzedaje „kolega właściciela”, w dowodzie jest ktoś inny, a umowa ma być podpisana in blanco. To nie jest formalność — to sposób, w jaki auta z problemami zmieniają właściciela bez śladu. Umowa musi być z osobą wpisaną w dowodzie albo z jej pełnomocnikiem na piśmie.
Świeży lakier na jednym elemencie Grubościomierz kosztuje mniej niż jedna nietrafiona decyzja. Różnica grubości powłoki między elementami mówi, gdzie auto było naprawiane. Sama naprawa nie dyskwalifikuje — zatajenie jej owszem, bo pokazuje, czego jeszcze nie powiedziano.
„Bezwypadkowy” bez żadnego dokumentu To słowo nie ma definicji prawnej i nic nie kosztuje. Wartość ma dokumentacja: faktury serwisowe z przebiegami, wpisy z badań, historia właścicieli. Auto z kompletną historią serwisową jest warte więcej niż auto z zapewnieniem — i to jest cała różnica.
Cena wyraźnie poniżej rynku bez wyjaśnienia Zawsze ma powód i zawsze warto go znać PRZED wpłatą zadatku. Uczciwy powód (potrzeba szybkiej sprzedaży, znana usterka, brak historii) da się nazwać. Brak powodu oznacza, że powód poznasz później i sam.

Czego my nie robimy: nie sprzedajemy raportów po VIN i nie mamy bazy historii pojazdów. Dekodowanie VIN daje dane techniczne — markę, model, rocznik, silnik — i nic o wypadkach ani przebiegu. Udawanie inaczej byłoby sprzedawaniem poczucia bezpieczeństwa zamiast informacji.

Po drugiej stronie

Wszystko, czego szukasz u sprzedającego, kiedyś będziesz musiał pokazać sam

Kompletna historia serwisowa z datami, przebiegami i fakturami jest argumentem w cenie — i jedyną rzeczą, której kupujący nie może podważyć. Zbiera się ją od pierwszego dnia, nie na tydzień przed ogłoszeniem.

Autem prowadzi tę historię i potrafi ją przekazać kupującemu jako link z kartą pojazdu — bez VIN-u, numeru rejestracyjnego i kwot, które nie są jego sprawą. Datę pierwszej rejestracji, VIN i dane techniczne odczytuje z kodu na dowodzie rejestracyjnym, na telefonie.

Dołącz do listy oczekujących Kupiłem — co teraz

FAQ

Sprawdzanie auta — najczęstsze pytania

Czy warto kupić płatny raport po VIN?

Najpierw wyczerpij bezpłatne źródło: historiapojazdu.gov.pl daje odczyty przebiegu z badań technicznych, ich daty i dane techniczne — czyli to, co najczęściej rozstrzyga o cofniętym liczniku. Płatne raporty mają sens głównie przy autach sprowadzonych, bo mogą sięgnąć do rejestrów zagranicznych, których polski CEPiK nie ma. Przy aucie jeżdżącym w Polsce od nowości dopłacasz najczęściej za ładniejszą formę tych samych danych.

Czy Autem sprawdza historię auta po VIN?

Nie i nie zamierzamy tego udawać. Nie mamy własnej bazy historii pojazdów, a dekodowanie VIN daje tylko dane techniczne (marka, model, rocznik, silnik) — nie mówi nic o wypadkach ani przebiegu. Dlatego zamiast robić słaby raport, kierujemy Cię do usługi państwowej i pomagamy w tym, w czym jesteśmy dobrzy: prowadzeniu historii auta, które już masz, tak żeby przy sprzedaży było argumentem.

Ile odczytów przebiegu pokazuje historia pojazdu?

Tyle, ile było zarejestrowanych badań technicznych i innych zdarzeń z odczytem licznika w CEPiK. Przy aucie kilkuletnim to zwykle kilka punktów — wystarczająco, by zobaczyć trend. Uwaga: brak odczytu nie znaczy, że coś jest nie tak; dane w rejestrze zaczęły być gromadzone w tej formie stopniowo, więc przy starszych autach po prostu ich nie ma.

Sprzedający twierdzi, że nie odpowiada za wady. Może tak napisać?

Między osobami prywatnymi rękojmię z Kodeksu cywilnego można umownie ograniczyć albo wyłączyć — i takie zapisy w umowach się zdarzają. Ale wyłączenie nie działa, gdy sprzedający zataił wadę podstępnie. Praktyczny wniosek: czytaj umowę przed podpisaniem i wpisz do niej to, co usłyszałeś („bezwypadkowy”, „przebieg oryginalny”). Zapewnienie wpisane w umowę ma wartość, to samo zapewnienie powiedziane na parkingu — nie.

Co zrobić od razu po zakupie?

Masz cztery terminy, z których dwa są płatne i sztywne: PCC-3 w 14 dni, wniosek o rejestrację w 30 dni (kara 500 zł), przejęte OC, które nie przedłuża się samo, i badanie techniczne liczone od pierwszej rejestracji. Rozpisaliśmy to w poradniku „Kupiłem auto — co teraz”.